Kolejna porażka

Jak zwykle nie mam o czym pisać… Wychodzi na to, że znów powinnam się pożalić. Ale nie będę tego robić. Powiem tylko o przyciąganiu. Ale to nie będzie o Sekrecie. To będzie o tym, że ciągle przyciągam osoby, które traktują mnie jak głupią i nie wartą szacunku.

Jak to się dzieje?

JA tu nawet nie mówię o koleżankach czy znajomych, bo w takim przypadku jak coś nie pasuje to ucinam znajomość i zapominam. Oczywiście chodzi o facetów. Przeważnie jest tak, że spotykam kogoś i wydaje mi się, że to ktoś niezwykły, komu na mnie zależy… a potem okazuje się, że faktycznie – tylko mi się wydawało.

Jak to się dzieje?

Poznaję kogoś i faktycznie nie do razu jestem suką. Bo przecież nikt nie chciałby ze mną gadać. Jestem miła, staram się być wyrozumiała i empatyczna. Chyba wszystko rozumiem co się do mnie mówi, bo jestem jako tako ogarnięta intelektualnie.

Ale to nie wystarczy. Już zaczynam snuć teorie, o których gdzieś tam wspominałam. chodziło o to, że pięknej kobiecie przypisuje się mądrość a brzydkiej brak mądrości. Bo faceci są nieskomplikowani, myślą takim i schematami. Może kobiety też myślą ale się nad tym nie zastanawiałam.

Ktoś inny by powiedział, że na to pozwalam. A ja się pytam KIEDY na to pozwoliłam. Na co pozwoliłam to pozwoliłam. Ale nie na wszystko!

To wszystko zaczyna być wkurzające. Wycofuję się z relacji w której mi nie odpowiada traktowanie mnie jak głupszą niż jestem i co się dzieje?

Dzieje się to, że dopiero teraz zarzuca mi się głupotę a wręcz, że mam problem z głową… Że nie potrafię stworzyć normalnej relacji nawet przyjacielskiej.

Ale czy tworzenie takiej relacji polega na zgadzaniu się na traktowanie per noga ?

Nie ma nikogo normalnego na tym świecie?

Albo inaczej. Skoro JA jestem nienormalna, to czy nie ma nikogo podobnego do mnie??? Jestem jakimś kuriozum?

Czy ja aż tak wiele wymagam?

Ja pier…. ale się wk…..m …

ZNÓW  :(

 

Wszyscy jadą do Rygi.

Przyszedł ten dzień, gdy po raz kolejny odpadam. Już nawet nie chodzi o nawał chamstwa w internetach, gdzie większość „żyga” na widok jakichś tam twarzy…  Każdy uważa się za patriotę ale ów patriotyzm nie przekłada się na dostateczną znajomość języka polskiego. Za moich czasów mówiło się „pojechał do Rygi”. W sumie dobrze, bo w mózgu r wymienia się na rz  i jest OK na całe życie.

W jednym z bardziej popularnych miejsc jakaś ateistka (tak siebie nazywa) każe się całować w d… a to dlatego że ona nie wierzy w jakieś mity, bajki i takie tam. Inny mądry nawołuje do nawracania się na ateizm. Do takich paradoksów już dochodzi. „nawrućcie sie” pisze.   :twisted:

Takie to wystąpienia trącą trochę zaczepnością i jakimś histerycznym zagubieniem. Ot, zwróćcie wreszcie na nas uwagę. Bo my mamy swoje poglądy a nikt tym się specjalnie nie przejmuje…

I się nie przejmie, mówię wam. Nawet jakbyś wystawiła pustaku swoją apetyczną d… do całowania to NIKT się nie przejmie.

No bo czemu spodziewać się empatii od drugiego człowieka, często obcego, skoro rząd ma nas w czterech literach, pseudo przewodnicy duchowi też a nawet właśni rodzice też.

Cóż tam nowy rząd, na który w całości nie można patrzeć… Cóż głupota netowa? To wszystko daleko.

No więc spokój. Moje nowe odkrycie Dr Sinielnikow mówi żeby nie osądzać. Już kilka razy to słyszę. Ale do cholery, czasem się NIE DA !!!

Marzę o dniu, gdy włączę olewator na CAŁOŚĆ , popatrzę w niebo i powiem : „jest pięknie, nareszcie” .