Ze mną dobrze a będzie jeszcze lepiej.

Od jakiegoś czasu żyję jak na petardzie. Nie wiem czy pełnej czy niepełnej. Mam sporo energii i chęci do robienia różnych rzeczy. Pomysł goni pomysł i nawet nie starcza mi dnia, żeby wszystkie plany zrealizować. Na dodatek z powodu choroby szybko się męczę, ale nic, pozostają chęci i następnego dnia wszystko kręci się od nowa.

Uwielbiam taki stan. To jest w ogóle coś nowego. Co prawda sporo pracowałam, dokształcałam się i nadal to robię, żeby osiągnąć taki stan. I to mówię nie tylko o sferze fizycznej ale także o psyche.

Nie wiem, czy wystarczyła mi zmiana trybu życia na zdrowszy, czy też przekora, żeby wygrać z chorobą, żeby jej się nie dać. No bo gdy wszystko jest w porządku, wydaje się nam, że tak musi być i tak będzie wiecznie. Niestety to nieprawda.

Przychodzi choroba, jedna czasem druga. Bo nieszczęścia chodzą parami. I wtedy albo pozwalamy żeby choroba rządziła, albo ze wszystkich sił ogłaszamy własną, wewnętrzną mobilizację.

Nie wiem jak to ze mną było. Może działają endorfinki zawarte w niektórych ziołach i przyprawach. Nie wiem. Ale czy to ważne? Ważne, że jest dobrze a będzie jeszcze lepiej. Tak więc trwaj chwilo, jesteś piękna.