Żale i pretensje.

Jak ja nie lubię tych reklam, pokazujących zimowy odpoczynek. No bo nikt mnie tam nie zabrał. Nigdy. Wiadomo o kim myślę. Zabrał ktoś inny, ale było to jesienią. Śniegu pod nogami nie było, ale w górach był. Możliwe, że leży tam zawsze a przynajmniej przez pierwszą część roku.

Jeżeli zaistnieje niedobór i czarna dziura, to natura prędzej czy później znajdzie sposób na zapełnienie czarnej dziury. Ja tu nie mówię o kosmosie tylko o pustce, próżni.

A może dobrze, że nie było śniegu, przecież nie mam porządnych butów. Ech zaczyna się, prawda?  Dlatego mój pan mąż mnie traci i w końcu straci mnie zupełnie, bo ile czasu można być kimś drugiej kategorii? Ile można pogrywać w wojenkę i podchody?

Doszłam do wniosku, że zostało mi zbyt mało czasu na kolejną próbę i eksperyment. Trochę mojego zrywu, nie pozwolę na to, mam prawo za sobą, zrobię to i to. Po co straszyć? Będzie przez chwilę lepiej a za jakiś czas to samo gówno.

Pieprzyć to. Czasem najtwardszy materiał może się zmęczyć.

Inne sprawy też leżą. Wychodzi na to, że faceci mnie lekceważą. Wszyscy tylko patrzą żeby mnie skołować i wykorzystać do własnych celów, jakie by one nie były. Może się powinnam cieszyć, że w ogóle mnie zauważają? Pewnie ktoś powie, jak pozwalasz, tak masz. Sama nie wiem… Trzeba by się całe dnie kłócić, spierać i dochodzić. A święty spokój nie ma ceny.

Zauważyłam jednak, że oni wszyscy to pasztety i impotenci. O walorach intelektualnych nie wspomnę  :(

Zwykła kobieta popadłaby pewnie w jeszcze większe kompleksy. Jednak nie ja. Doszłam do wniosku, że teraz dla odmiany należy obrać inny cel. Faceta przystojnego, męskiego, inteligentnego z klasą. I tam uderzyć.

Jeszcze tylko ustalić GDZIE  i JAK.

Oczywiście nie działać tak, jak ci frustraci z PUA czy coś podobnego, którzy normalnie robią z siebie debili i nawet doprowadzają do  zarzutów o nękanie. (Ech, widziałam filmiki na YT, normalnie żenada i mielizna ale czasem kupa śmiechu. W każdym razie temat na oddzielny wpis).

Działać w miarę inteligentnie. Pamiętam Krystyna Kofta napisała nawet o tym książkę. Jednak co zrobić jak wiecznie siedzi się w domu? Właśnie, jakbym znała odpowiedź na to pytanie, to mogłabym się obłowić. Dosłownie i w przenośni.