Moja wrażliwość bez żadnych praw.

Już coraz więcej spraw mnie irytuje, żeby nie powiedzieć dosadniej. Chyba to stetryczenie mnie dopada powoli. Gdzieś w okolicach Święta Niepodległości zabolała mnie stopa i trzyma do tej pory. Pięć zastrzyków wybranych i NIC lepiej. Może dwie godziny po zabiegu jako tako ale potem znów to samo. Po namyśle doszłam do wniosku, że moja podświadomość lubi chorować, bo dla mnie to oznacza wymówkę do obijania się no i co by tu nie mówić, chorobowe. Paradoksalnie pracując w rolnictwie mam wielkie g…

Tak więc chyba się nie wykaraskam. Obserwuję tylko mój upadek i nie mam pomysłu na dalsze funkcjonowanie. Pisanie mi stoi, nawet nie chce mi się tworzyć poezji, bo tam gdzie zamieszczam, to niewiele mogę się dowiedzieć. Po prostu prawie nikt się nie chce wypowiadać. Ani, że złe ani, że dobre. Jakie to trudne napisać zdanie na temat wiersza. O konkursie nawet nie wspominam, bo przepadłam w ilości wierszy. No wychodzi na to, że wszyscy piszą. A może ja sama tylko rozumiem własna pisaninę? No ale to większość wierszokletów tak ma. Tutejsi też. Albo bełkot, gdzie nikt nic nie wie a każdy udaje, że jest inaczej, albo prościzna, gdzie wszyscy zachwycają się nad prosta formą. Tyle, że moja formą nikt się nie zachwyca, bo jestem anonimowa. Ale pieprzyć to.

Innym wkurzeniem jest oczywiście czytanie internetu. A ostatnio między innymi o pewnym artyście, który po pijaku wymachiwał bronią, na którą zresztą ma pozwolenie. Mam nadzieję, że już niedługo.

Oczywiście lubię czytać komentarze, bo tutaj można się wiele dowiedzieć o ludziach. Tak więc większość go hołubi i najeżdża na jego małżonkę. No bo jak można dziecko w to wciągać? Najlepiej nie odzywać się, tylko opiekować się alkoholikiem i zapewnić mu najlepsze warunki do wygodnej pijackiej egzystencji. Bo on wrażliwy, bo artyści tak mają… Ale w ogóle jaki to wspaniały człowiek, miły, życzliwy i do kościoła chodzi. Nawet wypowiadał się proboszcz tamtejszej parafii. Jaki to wspaniały człowiek bo sypnął kasą na remont czegoś tam, chyba dzwonnicy i czegoś tam jeszcze.

Ja nie wiem k… na jakim ja świecie żyję. Chyba jestem nieprzystosowana. Odpadam. Leżę jak świr.

Moją wrażliwością nikt się nie przejmuję. Mało tego, jak bym zaczęła ostro pić to też spotkała bym się z potępieniem, bo jak to mówi jeden z moich znajomych, kobitka pijana to wygląda nie teges… ale facet pijany to owszem, jako tako. 

W chałupie raczej też by mnie nie trzymali i nawet nikt specjalnie by się nade mną nie roztkliwiał. Aktualnie też nikt się nie roztkliwia specjalnie mimo, że nie piję. Za to facetem to trzeba się opiekować i ulegać jak wrzodowi na d…  A która się przeciw temu zbuntuje, to niestety od tej chwili zawsze ma pod górkę w wielu aspektach. Nie tylko w ekonomicznym.

A alkoholik, jak nie chce to nie pije. Ale raczej chce bo tak fajniej. Mój ojciec nie pił przeszło miesiąc, bo miał operację na jelito. Dało się? Dało. I nawet nie było problemów z syndromem odstawienia. Ale już wszystko się wygoiło, to można wrócić do tego miłego hobby.

Czyli mamy wolę, ale… nie chcemy. I co ja mogę zrobić? Nic. Czasem tylko chciała bym uciec gdzieś. Tam gdzie mnie nikt nie znajdzie. Albo zamieszkać gdzieś z boku i trwać i czekać nie wiadomo na co. Albo wiadomo, ale to nie oznacza doczekania się.

Zamieszczę tutaj jeden z moich ostatnich wierszy. Za jakiś czas opublikuję ten konkursowy. Na razie ten krótszy. I czego tu nie rozumieć?

*

kupię ten dom z cegły

co stoi na rogu

będę przesiadywać w oknie

i z nieruchomą szyją zaglądać w lustro drogowe

czy aby goście z gór nie jadą

 

księżniczka w białej wieży

 

będę obserwować senne pogrzeby

mój i twój

w nienaturalnie małym odstępie

 

jednak przedtem nauczę się na pamięć

szumu ulicy bełkotliwych rozmów po drugiej stronie

przy świecie niezdrowym napojów i przegryzek

czynnym całą dobę

 

polubię pewność że jestem w centrum imprezy

jak też cowieczorny prysznic

z ciepłą wodą udającą twój dotyk

*