Bardzo leniwa niedziela.

Takie bezproduktywne niedziele bywają bardzo dobre. Chodzi przede wszystkim o odpoczynek i całościowy reset. No, może nie totalny reset, bo to by było niebezpieczne, ale taki częściowy…

Rano lenistwo i oczekiwanie, że reszta towarzystwa wstanie i zje śniadanie, potem opieprzanie pana męża przez Skype. Powiedziałam co miałam powiedzieć, ale nie wyglądało, żeby druga strona się przejęła zbytnio. Potem zakupy z czego niewiele skorzystałam, bo w tym konkretnym miejscu, gdzie dzieciarnia pojechała, nic nie było co by urywało d4.

Moja ręka w ortezie spociła się i rozbolała… na szczęście mogłam zdjąć i teraz znów mogę z powrotem założyć ten usztywniacz kończyny. W nocy zakładam bandaż elastyczny, bo raczej nie mogła bym spać w czymś takim.

Ale to jest zadowalające, że to nie jest zespól cieśni nadgarstka, tylko proste zapalenie pochewek ścięgnistych. Tłumacząc na normalny język, nie potrzeba mi operacji, tylko unieruchomienia. I mogę łykać leki przeciwzapalne jak lubię. Ale akurat nie za bardzo lubię. Inna sprawa, że czekając na specjalistę, jakoś intuicyjnie sama sobie sporo pomogłam. Przy większych bólach jednak łykałam przeciwzapalne i smarowałam się przeciwzapalną maścią.

No więc będę żyła i będę pisała i może nawet coś uszyję. Świat jest piękny!

No więc zaraz skończę powieść o pszczelarzu i nawet nie będę się stresować, że jest ona krótka. Jest jaka jest i nic na to nie poradzę. Jeszcze zapiszę kilka dialogów i kilka retrospekcji. Co robił pewnego dnia w większym mieście i jak w młodości, wracając z potańcówki z dziewczyną podpalił kilka kopek siana na polu. Czy dlatego potem został strażakiem? Diabli wiedzą… Ale na to i na inne pytania dostarczy szczera rozmowa czwórki przyjaciół na końcu.

Potem zajmę się Słowikiem. Tam to dopiero będzie się działo. W tej powieści musi być sporo erotycznych opisów, bo o tym jest książka o uzależnieniach od seksu i szukaniu akceptacji.

W Opowieści o strażaku-pszczelarzu też jest kilka „momentów”, ale są one niewinne jak „dziecka łzy…” (hejże, hej, Janek oświadczył się jej… hehehe)

Tutaj jest próbka:

Chciał być dla niej łagodny i silny. Ochronić ją, przygarnąć i utulić. W tej chwili wiedział, że rzeczywistość może być piękniejsza niż wszystkie o niej sny, a obietnica miłości będzie patrzeć z politowaniem na całe samotne lato, a nawet na wszystkie  jałowe czasy, gdy coś się skończyło i królowała pewność, że tak już będzie zawsze.

 Brał łagodnie w posiadanie leżące obok niego ciało, najpierw nieruchome, jakby nieśmiałe a potem napełniające się emocjami, które udzielały mu się od niego samego.

 Był cierpliwy. Przed nimi była cała noc, może nawet dzień i znowu noc. Mieli dla siebie całą wieczność. Pieścił ją bez pośpiechu a ona szła śladem jego ruchów, tak, jakby wszystko co on robił z jej skórą, chciała wypróbować na nim. Potem rosło w nich coś, co kiedyś już gdzieś kiedyś poznali, ale nigdy nie byli w stanie opisać tego zwykłymi słowami. Lepiej im było wszystko pokazać. Dłońmi, które nie miały dosyć i językiem, który docierał wszędzie. Świat rósł wokół nich a jedynym niezaprzeczalnym wrażeniem była pewność, że są jego środkiem, aż do chwili, gdy wszystko wybuchło cudownym fajerwerkiem, wydobywającym z ich gardeł okrzyki zachwytu.

 Potem świat się skurczył do tych kilku milimetrów między nimi. Przez chwilę byli sami we wszechświecie.  

To jeszcze przed korektą oczywiście.

Ale prawda, że niewinne? W książce o Słowiku, będzie tego więcej, ale za wszelką cenę chciałabym nie wpaść w sidła chamskich, ordynarnych, anatomicznych opisów, których tak wiele we współczesnej literaturze. Literaturze?

Na pewnie u mnie nie będzie, że ktoś tam w kogoś „wszedł” … Kurde, RZYG …

Do cholerci ciężkiej, wejść to można w zabłoconych gumiorach do salonu…

Tak to jest. Kto pierwszy przyrównał oczy do gwiazd, był geniuszem, a wszyscy, którzy powtórzyli to po nim to grafomani.

No trudno, trzeba coś wymyślić. Chociaż ja w tej krótszej tez cos pisałam o oczach, niezbyt wyszukanie… zaraz, jak to było?

. Jej oczy świeciły jak krople rosy na
dojrzałych chabrach o poranku.

Ciekawe czy to jest wtórne? Mnie się wydaje zabawne. I takie było zamierzenie.