Dawno nie pisałam. Niby nic nie mam do powiedzenia nowego, ale… U mnie dobrze. Spokojnie. Żyję sobie powolutku, dogadzając swej osobie, i starając się być w dobrym nastroju.

Czasem wyjdę na miasto i to skutkuje nowymi zakupami książkowymi. Czasem sporo lekkomyślnie. Ale tak u mnie objawia się zakupoholizm. Ale jak to mówią: takie nałogi, jakie środki na koncie. nic dodać, nic ująć.

Za mniej niż miesiąc jadę do sanatorium. To jest nie do opisania jak się cieszę. A najbardziej mnie uszczęśliwia, że nie muszę dopłacać, bo to Szpital uzdrowiskowy. No po prostu czuję się dopieszczona przez system. A jeszcze na dodatek jest w ośrodku wi-fi, no to już jestem w euforii. Nawet mi nie przeszkadza, że to wieś, że nie będzie lokali i sklepów…  To dobrze, bo pieniądze zostaną.  :)

W końcu jadę się wybyczyć a nie sforsować.

 

 

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.