Już marzec.

Śnieg wali grubymi kawałkami, prawie jak 23 lata temu, gdy byłam w połogu a moja mama prędko zbierała ze sznurka tetrowe pieluchy. Dziś nie ma mojej mamy a mój syn, moja duma, sam sobie radzi i to całkiem nieźle. Nawet jak się czegoś boi i ja czuję, że coś go przerasta, to za nic nie da poznać po sobie.

Co innego ja. Jak tylko jest okazja to marudzę, żalę się, dziamdziolę, płaczę. Chyba tylko po to, żeby inni się użalali nade mną. Z tym, że użala się nie ten co trzeba. Krąg osób przejmujących się moimi nastrojami skurczył się do trzech osób, a w pewnych momentach do jednej… i wcale tu nie mam ma myśli mojego małżonka, tylko akurat wspomnianego na wstępie.

No więc po co go stresować? Mało to niebezpieczeństw ma dla niego współczesny świat? Obiecuję sobie, ze więcej nie będę.

Z powodu grypy zarzuciłam moje eksperymenty. Ale nie wiem czy to była grypa, czy choroba na zawołanie, spowodowana wizytą mojego męża. Ha ha, nawet gorączka się pojawiła. Ale TERAZ czuję się świetnie.

Niestety nie udaje mi się pamiętać, żeby błogosławić każdy kęs jedzenia. Jak sobie o tym przypominam, to kęsy już są dawno w brzuchu… i nie wiem czy błogosławieństwo i myśli pełne miłości i wdzięczności maja wtedy jakiś sens. A może mają?

W każdym razie nie przytyłam a nawet schudłam. Ale może to zasługa przywołanej grypy albo czegoś innego. W każdym razie z temperaturą. :)

Skoro można przywołać chorobę to może można też ja odwołać? Tak mi przyszło na myśl.

W każdym razie czuję się dobrze, już pozbyłam się poczucia rozczarowania, które mnie dopadło po przekonaniu się, że kolejny raz dałam się oszukać. Jakoś nie mogę rozróżnić idioty od normalnego człowieka, na pierwszy, na drugi i nawet na kilka kolejnych rzutów okiem zwłaszcza, gdy ten zgrabnie się kamufluje. A może nie jest aż takim idiotą? Może jest tylko złym osobnikiem, który patrzy kogo by tu oszukać? A ja jestem taka ofiarą, która spragniona uwagi i zainteresowania, wszystkim bez wyjątku wierzy. No bo dlaczego by miała nie wierzyć?

Ano dlatego.

Może dlatego, że lubię udawać jaka to jestem biedna, przyciągam psychopatów, którzy tylko patrzą żeby mnie zgnębić. No cóż, niektórzy to lubią. Po co mi cudze współczucie? Czy od tego zrobi mi się lepiej?

 

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.